Dzień przemija za dniem i tak bez końca. Rano albo źle się czułem lub też jajka sadzone mi się przejadły. Osobiście mam nadzieję, że to pierwsza opcja chodzi w grę, jednak podświadomie czuję, iż to jednak jajka mi się przejadły. It’s truly the day when music dies.
Spoglądając dzisiaj w lustro, przejechałem dłonią po tygodniowym zaroście, który pokrywa moją wykrzywioną paskudnym grymasem gębę, stwierdziłem, że pora się ogolić. Jak zwykle zostaje kozia bródka i wąsy. Chociaż większość osób wmawia mi, że bez wąsów wyglądam lepiej, to dzięki bezsensownemu przeszukiwaniu internetu upewniłem się o tym, że warto nosić wąsy z dumą i nie będę ich golił. Oto powód ===>[Powód]<===
W przeciągu kilku ostatnich tygodni, przebrnąłem przez kilka kolejnych seriali. Najbardziej uderzył mnie kontekst pomiędzy „Przygody Merlina”, a „Camelot”. Ten pierwszy jest typowo familijny i należy do typu seriali, które obejrzę dla zabicia czasu, ale nie polecam nikomu. Drugi serial natomiast jest świetny i dużo bardziej poważny. Oczywiście ten pierwszy dorobił się już czterech sezonów i piąty jest zaplanowany na wrzesień tego roku, podczas gdy drugi dorobił się jednego sezonu i obecnie nie ma w planach kręcenia drugiego. No do ciężkiej kurwy, co się dzieje z tymi popieprzonymi ludźmi, że wolą odmóżdżać się przy czymś co nie ma za grosz wspólnego z dobrą rozrywką i gwarantuje tylko durne oraz przewidywalne gagi, a gdy zaserwować im coś poważnego, przygotowanego staranniej i z porządnym scenariuszem, to okazuje się, że wolą komediową tandetę? O kinie nawet nie wspomnę, bo warte uwagi filmy były kręcone jeden po drugim do końca lat 90′, a od nowego milenium wychodzi głównie jakaś szmira. Nostradamus jednak miał rację, świat się skończył. Przynajmniej świat kinematografii. Obecnie zaczynam oglądać wszędzie zachwalany serial „Gra o Tron” i mam nadzieję, że będzie on reprezentował przynajmniej taki poziom jak „Camelot”.
Podczas gdy ja zwijałem się w męczarniach z powodu grypy żołądkowej, Poltergeist dostarczył mi wreszcie książkę, na którą czekałem od połowy grudnia. Na chwilę obecną zapoznałem się z 1/3 treści książki „Lalka” i muszę przyznać, że jest całkiem ciekawa. Główna bohaterka książki to robot Lisa, która jest seryjnie produkowaną, ekskluzywną lalką kosztującą milion dolarów. Jest zaprojektowana po to aby zapewniać swojemu właścicielowi rozrywkę, przede wszystkim seksualną. Jednak gdy pewnego dnia uderzył w nią piorun kulisty i w Lisie narodziła się samoświadomość. Wciąż jest sterowana przez program, który nią kieruje, ale wewnątrz niej budzi się potrzeba czegoś więcej… ma cel – chce być wolna. Zdecydowanie polecam tę lekturę na długie zimowe wieczory.
Ciągle rozważam napisanie nowego opowiadania, jednak mam z tym kilka problemów. Po pierwsze, nie mogę zdecydować się na to czy pisać w tematyce poważnej czy też komediowej. Gdy już zdecyduję się wreszcie na styl następnego opowiadania, będę musiał zastanowić się nad jedną, zajebiście ważną kwestią. O czym ono właściwie ma być? Ostatnio w sumie chodzi za mną tematyka pieprzniętych morderców, więc najpewniej nowe opowiadanie będzie poważne i krwawe… kiedyś mój przyszły psychiatra przeczyta to co wyszło z pod mojej ręki i bez wahania klepnie mi przepustkę do wariatkowa, gdzie już czeka na mnie wygodny kaftan, któremu krawiec doprawił nieco zbyt długie rękawy, a także luksusowy pokój z jednym tylko drobnym mankamentem. Ktoś zapomniał o zamontowaniu w nim klamek z obu stron drzwi.
Powiedzieć, że ostatnimi czasy marnotrawię swój czas, to zdecydowanie zbyt delikatne słowa. Opierdalam się tak bardzo, że zaczyna samego mnie to wkurwiać. Muszę rozejrzeć się za jakąś normalną robotą, żeby nadać swojemu dniu jakiś normalny rytm. W sumie przydałoby się najpierw wyrobić od nowa dowód, bo już ponad dwa lata ganiam z książeczką wojskową jako dokumentem tożsamości. Muszę też znów zacząć ćwiczyć, bo grypa żołądkowa odebrała mi wszelkie siły oraz chęci do fizycznego wysiłku, a nie mogę znów rozleniwić się do tego stopnia…
Na sam koniec chciałbym coś przekazać wszystkim ludziom, którzy mieszkają w Warszawie – nie ważne czy się tutaj urodzili, czy też przyjechali z innego miasta/wsi. Gotowi? Proszę bardzo ==>[Przekaz]<==
Zadowoleni robaczki?
No to do miłego!